poniedziałek, 31 lipca 2017

„Stańczyk”, czyli aktualny klimat zadumy.



Od pewnego czasu zaobserwowałem jakby wzmożony „ruch w obrazach”, gdyż co pewien czas otrzymuję bardzo ciekawe zamówienia.
Swoją przygodę z obrazami rozpocząłem od namalowania pejzażu, ale jednym z pierwszych obrazów było namalowanie „Stańczyka” wg znanego obrazu Jana Matejki. Wybrałem go wówczas z dwóch powodów.
Po pierwsze; zawsze Stańczyk robił na mnie ogromne wrażenie, a po drugie; zaczynając malować, natychmiast „skoczyłem na głęboką wodę”, gdyż uznałem, że jeżeli dobrze namaluję tak charakterystyczną twarz oraz wyjątkowo wymownie splecione ręce Stańczyka, to będę miał jakąś pewność, że mogę „bawić się w malowanie” innych obrazów. 
 Tamten pierwszy mój „Stańczyk” sprzed ponad 30 lat trafił do mego kuzyna i do dzisiaj wisi u niego w domu na honorowym miejscu .


 Kilka miesięcy temu zobaczył ten obraz znajomy kuzyna , mieszkający w Czechach. Mężczyzna ów od zawsze był zafascynowany malarstwem J. Matejki, toteż zgłosił się do mnie z propozycją namalowania obrazu wg ściśle określonych wymiarów.

Było to już chyba moje trzecie lub czwarte podejście do tego dosyć trudnego obrazu, ale ta ostatnia wersja jest chyba najlepsza. 


Obraz wypadło mi malować w dosyć trudnym i skomplikowanym dla mnie okresie, a z uwagi na brak czasu i bardzo napięte terminy, robiłem go w pewnym ciągu czasowym, bez oglądania się na porę dnia (dzień, noc, do białego rana, itd.). Jedynie końcowe poprawki i korekty robiłem przy bardzo dobrym świetle dziennym.
Pokazuję dokumentację fotograficzną z procesu malowania „Stańczyka”.


 Ten obraz szczególnie ostatnio jest jakby wyjątkowo aktualny, gdyż oddaje pewien „klimat” zadumy nad tym, co ostatnio od kilku lat dzieje się w Polsce.

Tu chciałbym zasygnalizować też pewną ciekawostkę na temat tego ponadczasowego dzieła Jana Matejki, o której to ciekawostce mało kto wie. 
 Wszyscy ten fragment, jak i całość obrazu znamy jako „Stańczyk”, ale jest to druga nazwa tego obrazu, pewien skrót, gdyż pierwotnie Jan Matejko swemu dziełu nadał tytuł:
„Stańczyk w czasie balu na dworze królowej Bony, kiedy wieść przychodzi o utracie Smoleńska”.