Przejdź do głównej zawartości

Posty

Racjonalizator z duszą artysty

28 lutego 2019 r. w “Nowej Gazecie Lokalnej” ukazał się artykuł pt. “Racjonalizator z duszą artysty”, autorstwa pana Andrzeja Kopackiego. W artykule zostały zaprezentowane pewne fragmenty mojego życiorysu.

Jego dmuchawa do słomy podbiła niegdyś całą Opolszczyznę. Jego „Syrenka” zamiast dziesięciu, paliła tylko sześć litrów, bo wymyślił nową chłodnicę. Jego dom ogrzewał piec własnej konstrukcji, który zużywał połowę mniej węgla niż normalny. Zapewne czytelnicy pomyślą, że piszemy o jakimś wynalazcy. Nic bardziej mylnego. Mowa o miejscowym... artyście-plastyku, Grzegorzu Fuławce, który wciąż tworzy coś nowego, z tym że na płótnie i papierze.

Grzegorz Fuławka pochodzi z Prudnika. Z naszym miastem związał się jeszcze w latach 60., gdy został uczniem Zespołu Szkół Żeglugi Śródlądowej. Już wtedy wyszła z niego dusza artysty, gdyż zaczął śpiewać w zespołach młodzieżowych. Był m.in. wokalistą zespołu Kontury - uchodzącego za chlubę całego powiatu, podobnie jak grupa Taranty, czy Vegatony. Nas…
Najnowsze posty

ZAMEK Neuschwanstein

Jakiś czas po założeniu (w 1986 r) “Pracowni obrazów” w Koźlu zgłosiła się do mnie pewna pani z Niemiec, która złożyła zamówienie na szereg obrazów olejnych, które miały ukazywać piękno okolic Bawarii w Niemczech.
Pośród zamówionych obrazów, najbardziej zafascynował mnie wyjątkowo piękny zamek Neuschwanstein - widziany z lotu ptaka - wraz z najbliższą okolicą (góry, osiedla, domki, lasy, jeziora, itd.).

Obrazy miały wymiary 90 x 60 cm, a namalowanie samego zamku (z wszelkimi jego pięknymi szczegółami) było sporym wyzwaniem, gdyż zamek na obrazie miał rozmiar nieco mniejszy od kartki formatu A4, i namalowanie tak skomplikowanej miniatury wydawało się wprost niemożliwe.

Seria obrazów, które zamówiła wówczas ta pani, miała być umieszczona w sieci luksusowych hoteli na pograniczu Szwajcarii i Niemiec. Jak mi opowiadał pewien znajomy, widział jeden z tamtych obrazów w jakimś hotelu w Szwajcarii.
Szkoda, wówczas nie robiłem jeszcze zdjęć tamtych moich prac, gdyż byłoby co pokazać. Pozostał mi …

CHAPEAU BAS - za uratowanie oka.

W połowie grudnia 2018 wykonywałem dosyć ciężkie prace przy ociepleniu mojej pracowni.Wtedy coś mi zaczęło uwierać w oko. Myśląc że to jakiś opiłek, poszedłem do Przychodni Okulistycznej w K-Koźlu aby wyjęto mi ten opiłek czy jakąś odrobinę drewna. Jednak pani okulistka stwierdziła, że nic takiego nie widzi w tym oku, a mając pewne wątpliwości zabrała mnie do szpitala na szczegółowe badania. Okazało się, że sprawa jest wyjątkowo poważna. Zwołane na szybko konsylium lekarskie uznało, że muszę natychmiast poddać się operacji tego oka.

Przyznaję, że słysząc dyskusję lekarzy, którzy zastanawiali się czy zawieźć mnie do Kliniki Okulistycznej w Katowicach, czy w Koźlu przeprowadzić tę operację, zacząłem poważnie obawiać się o moje oczy. Zdecydowano, że operacja będzie przeprowadzona w kozielskim szpitalu i natychmiast skierowano mnie na szpitalny oddział Okulistyki, gdzie przebywałem przez kilka dni.

Sama operacja oka , gdzie leżałem na stole operacyjnym (pod uśpieniem) trwała ok 1,5 godzi…

Obraz dla kościoła pw. Św. Eugeniusza de Mazenod

Wiele lat temu kolejnym z namalowanych obrazów było zlecenie z parafii pw. Św. Eugeniusza de Mazenod na Pogorzelcu w Kędzierzynie -Koźlu. Ówczesny ks proboszcz o.Norbert Sojka zlecił mi namalowanie obrazu, który przedstawia misjonarza Ojców Oblatów Maryi Niepokalanej - błogosławionego Józefa Gerard’a, który przez wiele lat posługiwał w Afryce.

Obraz (o wym. 1 x 1m) miałem namalować w oparciu o obrazek przedstawiający o.Józefa Gerard’a.



Dosyć dokładnie powiększyłem dostarczony mi wzór, ale pozwoliłem sobie na pewną zmianę, gdyż inaczej namalowałem dosyć cherlawego konia, robiąc go bardziej “odżywionego” :-)

Po ukończeniu obrazu, dosyć dziwnie się czułem szczególnie podczas Mszy Św, której główną intencją było uroczyste poświęcenie tego obrazu.

Obraz umieszczony jest po prawej stronie ołtarza w ”Dolnym kościele”, kościoła na Pogorzelcu.

BATERIA W OGNIU

W czasie mojej pracy, w okresie (nazywam go) tzw. “kossakowskim” tak się złożyło, że miałem kilka zamówień na kopie obrazów Wojciecha Kossaka. Były to zazwyczaj małe scenki rodzajowe z małą ilością koni i osób, dlatego zdecydowałem się zmierzyć z bardziej skomplikowanym dziełem mistrza i skopiować którąś z trudniejszych jego prac, na której uwiecznił dużą ilość koni i ludzi.
Mój wybór padł na obraz pt. “Bateria w ogniu pod Raszynem na Grobli Nadarzyńskiej”.

Ta bitwa miała miejsce podczas “Kampanii Napoleońskiej”.


Oryginał obrazu znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.   Moja praca jest ok. trzy razy mniejsza od oryginału, a jej właścicielem jest pan Marian Wojciechowski, były Wójt Gminy Reńska Wieś.

Mural w Kobylicach

Kolejnym muralem namalowanym nieco później niż ten w Większycach, było malowidło na ścianie budynku w sąsiednich Kobylicach.
O ile mural w Większycach sprawia wrażenie bardzo dynamicznego, to w Kobylicach odwrotnie, to znaczy,sprawia wrażenie bardzo spokojnego i statycznego.



W obu przypadkach takie malowidła życzyli sobie zleceniodawcy
To malowidło (nieco mniejsze niż w Większycach) jest bardzo mało narażone na działanie słońca, dlatego (mimo upływu kilkunastu lat) sprawia wrażenie jakbym malował je całkiem niedawno.


Mural w Większycach

Zdarzało mi się również wykonywać plenerowe zamówienia, tz. malować pejzaże na na ścianach domów prywatnych. Kilka z tych murali dzisiaj już nie ma, chyba dlatego że często zmieniają się właściciele domów, mający inne upodobania.

Szesnaście lat temu zgłosił się do mnie pewien pan z pobliskich Większyc, który przed jakąś uroczystością rodzinną, chciał aby namalować na jego podwórku duży pejzaż. Ściana na której miałem malować jest bardzo nasłoneczniona, co nie dawało dłuższego żywota muralowi, gdyż intensywne światło słoneczne w szybkim tempie potrafi zniszczyć każdą farbę. Ale pan zamawiający stwierdził, że wcale mu to nie przeszkadza, gdyż zależy mu jedynie na tym, aby to malowidło przetrwało chociaż rok czasu.

No i namalowałem ten dosyć duży mural, dosyć dobrze widoczny z drogi.
Niekiedy jadąc w kierunku Opola, za rondem w Większycach przyglądałem się tamtej mojej pracy, która wcale nie zamierzała zniknąć po roku. Ale to może dlatego, że wówczas zastosowałem farby akrylowe bardzo opor…